|
środa, 04 stycznia 2012
środa, 14 grudnia 2011
No i poleciał
Przypomniałem sobie ostatnio właśnie, chyba przez te chłody, jak to fajnie jest, kiedy jest ciepło. Bo wtedy lampiony można puszczać. No... kiedy jest zimno, też można, ale fajniej się puszcza, kiedy jest ciepło. Albo na przykład w nocy. O, muszę kiedyś w nocy puścić lampiona. Ale na razie, to puszczałem raz w dzień, i to było puszczanie... bardzo dobrze zorganizowane:) Bo najpierw pani Agnieszka powiedziała nam gdzie mamy stanąć, jak się ustawić, żeby lampionowi nie przeszkadzać w starcie (foto 1), potem razem z Panią Kasią zapaliły coś takiego małego pod lampionem, co jak się pali to ten lampion leci (foto 2) i kiedy to już się paliło, to coś, to pani Kasia lampiona w górę w dłoniach uniosła, w niebo popatrzyła, czy czasem ruchu tam nie ma dużego, czy czasem inne lampiony gdzieś właśnie nie przelatują (nie no, żartuję, tylko myśmy przecież puszczali lampiony wtedy), i... go puściła (foto kolejne). No i lampion poleciał. Poleciał wysoko i daleko, i nie spadał, tylko leciał i leciał, aż już go nie mogłem zobaczyć...
Tylko ciekawe dokąd, ciekawe dokąd poleciał? Czy ktoś to wie? Czy ktoś widział mojego lampiona? Aha. Pani Agnieszka i pani Kasia są z Akademii Nauki. I ja tam chodzę. I bardzo lubię tam chodzić:)
czwartek, 08 września 2011
CHECK IT OUT
Yoł, yoł, yoł. To znów ja, stoję tu,
To są żagle
A to mój sprzęt
Hehe, ale fajnie. Co rano do mojego przedszkola WINBO przychodziłem tutaj
i zaraz odbijaliśmy od brzegu
na pełne morze
no i pełny surf:)
A w przerwie "odskocznia" na trampolinie:)
Była też na przerwie ze mną zawsze Pani Asia przedszkolanka, która bardzo miła była, nie surfowałą, ale otaczała mnie opieką przedszkolańską, przedszkolańskie mi opowiadała historie i foto miałem z nią bardzo przedszkolańskie, ale tata, ech tata, przycisnął przycisk pewien o jeden raz za dużo, i... nie ma foto:( Ale Pani Asiu! Za rok ja się zaopiekuję takim zdjęciem z Panią i trzy razy się zastanowię, za nim coś nieopatrznie przycisnę! Tak więc do zobaczenia za rok!
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
MAŁY CZŁOWIEK I MORZE
Surfujecie na desce? Bo ja tak:) No, od niedawna właściwie, od tego miesiąca dokładnie. Ale surfuję. Naprawdę! Piankę mam i kapok też, i tylko czekam na wiatr i już, sunę. No, może nie tak szybko sunę jeszcze, ale szybko się uczę. Tutaj dziób, tam rufa, tu bom, a tutaj maszt. I jeszcze statecznik i fał startowy. Takie wyrazy właśnie znam. I z nimi surfuję. O, właśnie tak.
sobota, 06 sierpnia 2011
Pierwsza M.
A więc Madzia się we mnie zakochała. I dała mi swojego konika Pony. No i ja powiedziałem o tym wszystkim tacie, a kiedy tata mnie zapytał, co ja teraz zrobię, to mu odpowiedziałem, że będę się musiał zaksiędzować. Tak właśnie, zaksiędzować. Tata zrobił minę i zaczął się śmiać. Ale ja będę musiał się naprawdę zaksiędzować, czyli zrobić sobie ślub, tak powiedziałem tacie. Ale to wszystko było przedwczoraj, a wczoraj już Madzi oddałem konika. Za to od Karola dostałem żuczka. Ale chyba na jeden dzień, bo to jest chyba żuczek siostry Karola. |
Archiwum
Zakładki:
|